Gry erotyczne » Paulina Strzeleckajezyk angielski gprs Chłodnie Bary Mleczne

09.04.2010.

sie 21 2010

09.04.2010.

stracilam nadzieje.-mówiłam już, że cię kocham?-nie.-kocham…-wciąż ?-zawsze. Gdybyś był, a nie bywał Raz na jakiś czas… Byłabym wreszcie “czyjaś” Nie “bezpańska” – aż tak.. nabrałam wprawy we wpatrywaniu się w ściane. miłość przegrała. “siedzę ciągle z telefonem w dłoni, bo może napiszesz, może zadzwonisz…” zatęskniła za przeszłością tak intensywnie, że aż poczuła ból w piersi. “..niepotrzebne juz gwiazdy- wszystkie je zabierzcieksiężyc spakujcie a słońce rozbierzcie..” ‘nie znajdziesz w miłości czegoś,czego nie ma w tobie’ “(…) więcej, pieprzone więcej…”

No responses yet

kwiaty o poranku

cze 20 2010

      Pijąc kawę delektowałam się ciszą jaka panowała w moim domu. Dzieciaki w szkole, małżonek w rozjazdach…Z radia sączyły się dźwięki kojące moje serce…Świat przystanął na chwilę. Oparł się o szybę wypatrując kropli bębniących o parapet. W strużkach wiatru szukałam myśli i zawiedzionych nadziei.     Klakson samochodu wyrwał mnie z zamyślenia. Uśmiechnęłam się niepewnie do postaci ciężko sunącej pod parasolem. Nie chciałam psuć tej chwili. Tyle myśli kłębiło mi się w głowie, że sama już nie wiedziałam od czego zacząć…     Krystyna otrząsnęła z siebie deszczowe krople i waląc parasolem o brzeg szafki podsunęła mi pod nos maleńki bukiet stokrotek. Uśmiechnęłam się ,co pogorszyło chyba jej nastrój.     -I co cię tak cieszy?-wybuchnęła      -Jak to…- próbowałam przedrzeć się przez potok jej słów, wytłumaczyć.     -Widzisz co Kazik mi dał? Widzisz?-jak zziajanego psiaka, jej usta spowiła strużka białej piany-Co on sobie myślał dając mi coś takiego?     -Są śliczne- z nieukrywanym zdumieniem patrzyłam na nią i za nic nie mogłam zrozumieć o co chodzi. Stokrotki splecione ze sobą delikatnymi łodyżkami, mrugały figlarnie jasnymi oczkami . Były takie subtelne, takie zwyczajnie piękne.    -Pewnie, dla ciebie byle trawa jest powodem do radości!-sarkazm Kryśki sięgał zenitu. Wolałam przeczekać. -Wygada się ,to ochłonie- pomyślałam.I patrząc jak wietrzy swymi dłońmi pokój, gestykulując zamaszyście i z energią wręcz atomową, słuchałam żalów nad beztroska jej faceta.    Zdawało się , że tyrada ta nie ma końca. Kryśka raz po raz krzyczała, aby po chwili wyciszyć się . Jakby chciała odpocząć przed kolejną wojną toczoną na słowa. Jak zwykle histeryzowała, tyle, że teraz nie rozumiałam dlaczego.Zupełnie!    -…i zamiast zamówić jakiś elegancki bukiet, tak normalnie jak człowiek, w kwiaciarni, to ten dureń nazrywał mi tego w jakimś przydrożnym rowie!- drąc się zawadziła o róg dywanu i jak długa opadła na kanapie.    -Może jest romantykiem?-zagadnęłam chcąc jakoś zrekompensować moje dotychczasowe milczenie    -Tak, romantykiem.Skąpy jest! Wie dobrze, że lubię ładne kwiaty! Nie takie coś…    Swego rodzaju obrzydzenie malowało się na twarzy kobiety. Z przerażeniem usłyszałam, że coś mówię. Twarz Kryśki przypominała teraz żabsko. Wybałuszała na mnie swoje ciemne oczy, z otwartych ust słychać było tylko głośny rechot. Zgłupiałam…    -Wolę jedną stokrotkę, podarowaną od serca, niż opasłe bukiety kupowane bo trzeba!-walnęłam pochylona nad nią. I sama ,zaskoczona swoją reakcją, odskoczyłam jak oparzona do okna.     Jeszcze przez chwilę słyszałam jej tubalny śmiech.Wzmagający za oknem deszcz wtórował słowom płynącym cicho z radia:”…z deszczem płacz..”…    Bezsilna wobec zacietrzewienia Kryśki ,kątem oka spojrzałam na nią. Było mi jej żal.A może żal zrobiło mi się siebie samej?     Robiąc wieczorem herbatę jeszcze raz spojrzałam na maleńkie kwiatki na parapecie okna. Wtulone w szybę patrzyły na krople kapiące z rynny. Jakby tęskniły za czymś, co nieopatrznie straciły , co zabrano im w przypływie uczuć.Jakby czuły…    Nie chciałam być teraz sama. Biorąc telefon powoli wykręcałam numer .    -Nie mogę teraz rozmawiać. Jestem na bankiecie. Wrócę pojutrze…-ściszony głos w słuchawce nie dawał złudzeń. Pierwsze od tygodnia słowa były zimne i jakieś obce.Jakby coś umknęło.Coś zmieniło rytm.    Wsłuchana w szept kropli, coraz ciszej topiąc strach ,myślałam o wszystkich misternie ułożonych bukietach jakie otrzymywałam rokrocznie w dniu urodzin , o słowach im towarzyszących .I coraz bardziej zazdrościłam Kryśce…               

No responses yet

Jak trafiliśmy do gazety

cze 19 2010

Gdzieś w okolicach sierpnia zeszłego roku się to zaczęło. Pewnego dnia dostałem maila od nieznanej mi pani, z pytaniem, czy pewne wydawnictwo może wykorzystać fragmenty mojego bloga o Danielu. Oczywiście zgodziłem się, nawet dostałem listę notatek, którymi byli zainteresowani, wysłałem im tez kilka zdjęć. Potem tylko czytałem, że „temat jest w toku”… a potem już jakoś ucichło… Ja też tak po prawdzie zdążyłem o tym zapomnieć…
I w połowie stycznia tego roku dostałem ponownie maila, tym razem z propozycją udzielenia wywiadu, będącego podstawą do artykułu w prasie. Na temat mój i Daniela. To samo wydawnictwo, jednak inna zupełnie forma prezentacji. Oczywiście zgodziłem się, minął niepełny miesiąc i miałem umówione spotkanie z bardzo miłą panią redaktor, która miała przyjechać bezpośrednio do nas. Pech jednak chciał, że nieco się rozchorowała, a ponieważ terminy goniły, więc rozmowę przeprowadziliśmy przez telefon. Długą, niemal dwugodzinną. I po tygodniu dostałem tekst do autoryzacji. W międzyczasie zaś odwiedził nas też fotograf, robiąc kilka (delikatnie powiedziane!) zdjęć, z których potem coś miało być wykorzystane w artykule. A potem wypadało już tylko czekać…
I od dzisiaj w kioskach dostępne są „Dobre Rady”, w których można przeczytać o nas… znaczy głównie o mnie i Danielu, bo akurat artykuł ten zorientowany jest na kwestie ojcostwa. Tak więc jak ktoś chce zobaczyć Zadrę w kobiecej prasie kolorowej, to zapraszam do kiosków, a na zachętę malutka fotka ze środka pisma. Continue Reading »

No responses yet

Notka nr 2 .

maj 27 2010

Hej! Jest to pierwszy wpis, więc napiszę troszkę o czym będzie ten blog i kim są jego założycielki :) A więc tak… JA jestem Angelika, mam 15 lat i naprawdę mam bzika na punkcje Housa :P Zdjęcia Hugh Lauriego można  u mnie zobaczyć wszędzie.Począwszy od mojego pokoju, skończywszy na tapecie telefonu :) Mam niebiesko-szaro-zielone oczy i ciemnobrązowe włosy.Jestem zabawną, romantyczną i  pokręconą nastolatką, często zapominającą imion, nazwisk i dat.Mam psa- Dickena (od 2 tygodni), który miał się nazywać House ale jednak się tak nie nazywa i chomika- Bubusia, którego “dostałam od mojej przyjaciółki” na 14 urodziny :) Mam też brata- Adriana (7 lat).Będę podpisywała się jako Angie ;)   Współposiadaczką <?> :P bloga jest Anita. Też ma 15 lat. Chodzimy do jednej klasy :) Poznałyśmy się już w przedszkolu ^^Pożycza mi płyty z odcinkami Housa (z jakiejś tam gazety;d), za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Ale muszę sobie wreszcie kupić oryginalne płytki (zbieram się do tego i zbieram..).Miało być o niej.. :P Anita też uwielbia Housa (ale nie wiem, czy tak bardzo jak ja:P )Jeżeli będzie miała ochotę, to opisze się w następnym poście.                          ~               ~               ~               ~Blog będzię o serialu ‘Dr  House’ emitowanym od 16 listopada 2004r.Serial posiada 6 serii ( 131 odcinków po ok. 42,43 minuty ).Fabuła serialu koncentruje się na postaci dr. Gregory’ego House’a (w jego roli Hugh Laurie),znanego z niekonwencjonalnych metod geniusza medycyny kierującego zespołem  diagnostyków medycznych w fikcyjnym Szpitalu Klinicznym Princeton-Plainsboro w New Jersey. Istnieje wiele cech łączących doktora House’a z Sherlockiem Holmesem: obu charakteryzuje geniusz, zamiłowanie do muzyki, lekomania, powściągliwość i ogólna aspołeczność.House często popada w sprzeczki z dr Lisą Cuddy (Lisa Edelstein) ,administratorką szpitala i dziekanem medycyny oraz swoim zespołem diagnostycznym, ponieważ wiele z jego hipotez opiera się na wątpliwych czy też kontrowersyjnych przesłankach. Jedyny prawdziwy przyjaciel House’a to dr James Wilson, ordynator oddziału onkologii.
W skład zespołu House’a przez pierwsze trzy sezony wchodzą: dr Robert Chase (Jesse Spencer), dr Allison Cameron (Jennifer Morrison) i dr Eric Foreman (Omar Epps). Z końcem trzeciego sezonuserialu zostaje on rozwiązany, a nową grupę, oprócz Foremana, tworzą: dr Remy “Trzynastka” Hadley (Olivia Wilde),dr Chris Taub Peter Jacobson) i dr Lawrence Kutner (Kal Penn).Podobnie jak Foreman, pozostali członkowie rozwiązanego zespołu nadal pojawiają się w serialu (Chase jako chirurg, a Cameron na izbie przyjęć).
Continue Reading »

No responses yet

Konkurs

kwi 13 2010

Konkurs

Przepraszam zaniedbałam blog i konkurs ….. Oto rozwiazania Prezenty :1-10 kom.2-9 kom3-8 kom4-7 kom5-6 kom6-5 kom7-4 kom8-3 kom9-2 kom10-1 komPrezenty IItelewizor-4 komipod-1 komtelefon-2 kommisiu-8 komkosmtyki-5 kompierscionek-3 kom—(zepsuty obrazek ;/)plyta- 7 komciuchy- 6 komprostownica- 9 kom

No responses yet

Smoleńsk

sty 25 2010

Jestem zmęczony, bardzo zmęczony. Nie chcę się już smucić, ani nie chcieć się uśmiechać. Chcę aby był 10 kwietnia godz. 8.00, kiedy szykowałem się do wyjścia na uczelnię i wszystko było po staremu. Nie zgadzam się na to co się stało. Nie myślałem o tym, że będę „chciał” usłyszeć znowu tak jak dawniej Palikota, który w chamski sposób wyraża się o Prezydencie mojego kraju. Bo co mi po tym, że nie ma Palikota w TV jak nie ma wśród nas Lecha Kaczyńskiego? Co mi po tym, że dzisiaj czytam pozytywne artykuły o nim jak wtedy gdy były negatywne i on działał dla naszego dobra? Życie ludzkie jest cenniejsze od zaszczytów albo pozytywnej opinii w szczególności dla tak silnej osoby jaką był nasz Prezydent.
Składałem hołd parze prezydenckiej na Krakowskim Przedmieściu dwa razy, po pierwszym żałowałem, że nie powiedziałem tego co powinienem. Za drugim razem bardziej przemyślałem to co chciałem im powiedzieć, mimo tego, że czekałem krócej. Jednak dopiero na Placu Piłsudskiego pomagając jako harcerz w rozdawaniu wody zebranym na uroczystościach zdałem sobie sprawę z ogromu tragedii. Spotkałem ludzi z całego kraju i Druhów z wielu różnych organizacji harcerskich, którzy pomagali przy uroczystościach. Kraków natomiast był tylko dla mnie, stałem na Rynku chyba od 8 rano i spędziłem na nim dziesięć godzin. Wiedziałem, że w tej chwili tam powinienem być i bić brawo ile tylko sił wystarczy gdy kondukt żałobny był na Rynku. Żałuję tylko, że nie krzyczałem głośniej dziękujemy. Chciałem ostatni raz pożegnać Prezydenta i jego Małżonkę. Widziałem około steki sztandarów z całego kraju i morze biało-czerwonych flag. Wszystkich razem żegnających Pierwszą Parę RP.
W Krakowie zdałem sobie sprawę, że boję się tego tygodnia, który teraz się zaczął, bo ja w niedzielę mimo pochowania Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu nie przyjmuję do wiadomości tego, że ich z nami nie ma. Cały tydzień byli z nami obecni, nawet bardziej niż kiedykolwiek. Dla nas tak naprawdę istnieli w telewizji, gazetach i tak też było przez ten tydzień. Ale co teraz będzie przez najbliższe tygodnie, gdy będą pojawiali się coraz rzadziej, aż w końcu ich nie będzie? Ja się właśnie tego boję, bo dla mnie to wszystko jest niewiarygodne. 96 osób w jednej chwili zniknęło. Nie będzie Gosiewskiego, Putry, Gęsickiej, Szmajdzińskiego, Karpiniuka, Szymanek-Deresz, Wassermana? Gągora? Wypycha i Stasiaka?! Ja w to nie wierzę i nie chcę tego zaakceptować. Boję się dnia w którym to sobie tak do końca uświadomię. Continue Reading »

No responses yet

telefony mojej głowie…

lis 24 2009

Muszę rzucić kawę… To będzie bolesne, zwłaszcza dla mnie, ona pewnie tego nie odczuje, ale trzeba w końcu zrobić coś dla siebie. ( mamy wiosnę!) Kawa z pewnością ułatwia funkcjonowanie ( 5 godzin snu mi nie wystarcza), ale 4 filiżanki to zdecydowanie za dużo. Oczywiście, nie umniejszam kawowych zasług- kilka razy uratowała mi głowę- np. wczoraj po południu dostałam info. z pracy, że dziś rano muszę przesłać tekst. Koniecznie. ok, miałam szkielet tekstu,  ale żeby zaczął wyglądać jak człowiek, trzeba było się jeszcze sporo napocić. No i właśnie dzięki kawie się udało- nie zasnęłam nad biurkiem i o 3 rano miałam wszystko skończone. Rano rzuciłam jeszcze okiem i tekst poszedł do przełożonego. Chyba był w porządku bo w południe powędrował do klienta, a ja dostałam kolejne zlecenie. Na szczęście mam czas do końca tygodnia:)No a teraz pora odpocząć:)Dobranoc!

No responses yet

AKA

wrz 05 2009

 
Raz po raz zerkam na telefon.
Mimo złości, żalu, mimo tego, że tak właściwie to moja wina. Continue Reading »

No responses yet

Rozdział 12: Nigdy nie jest za późno.

wrz 01 2009

Czując jego wargi na swoich liczyło się dla mnie tylko to. Cały świat na chwilę przestał istnieć. Nie chciałam się od niego oderwać,ale…musiałam. Kiedy zdałam sobie sprawę co robię,sparaliżowało mnie. To się nie mogło wydarzyć. Oderwałam się od niego i lekko się zarumieniłam.
-Bartek,nie powinniśmy. – spuściłam głowę,aby nie zauważył mojego zamieszania na twarzy. W tej chwili kompletnie nie miałam pojęcia co zrobić.
-Nie uważasz,że już za późno ? – zapytał jeszcze ochrypłym głosem. Podnióśł mój podbródek zmuszając mnie,abym spojrzała mu w oczy,co było strasznie ciężkie. Mogłam patrzeć wszędzie,dosłownie wszędzie! Nawet na tych ludzi,którzy nam się przyglądali,ale nie na niego. Bałam się ? Nie wiem. Jego ręka przez chwilę jeszcze delikatnie muskała mój policzek. Continue Reading »

No responses yet

Głupie życie!

sie 02 2009

 Mam dosyć! Zerwałam z Kamilem…A wiecie dlaczego? Było tak…on był u mnie. Zadzwoniła Lida. Gadałyśmy przez chwilę-niby,  bo było to około 10 minut;p Rozłączyłam się a Kamil powiedział że jestem nienormalna że tak z nią gadam, gdy ze mną zaczynał chodzić to miałam czas dla niego a teraz nie mam bo gadam z Lidą. Powiedziałam że jeśli mu to przeszkadza to trudno, niech robi co chce ale ja nie mam zamiaru tracić przyjaźni bo jemu nie pasuje! On myśli że jest najważniejszy! Już raz przez niego straciłam przyjaźń! Marta powiedziałą że jestem kopnięta, że z nim chodzę.Może i jest najprzystojniejszym chłopakiem w gimnazjum ale jest za bardzo zadufany w sobie. Wtedy olałam Martę a teraz Kamila. Minęło 6 miesięcy od początku naszego związku. Właśnie w ten dzień kiedy przyszedł. Myślałam że będzie miło, pójdziemy gdzieś na randkę i wszystko będzie po prostu super. A tu dupa. Ledwo przyszedł a już kłótnia! No więc skończę rozmowę którą zaczęłam wam opisywać. No więc: On odpowiedział że jeśli nie skończę rozmawiać całymi dniami z Lidą to koniec z nami. Więc ja powiedziałam że jeśli takie bzdety jemu przeszkadzają to widać że mu na naszym związku nie zależy. No i zaczęły się smęty na temat naszej miłości. Nie będę wam tego pisać. I gdy on powiedział że on ze mną kończy jeśli tak ma być to wtedy zadzwoniła Lida. Mam ustawiony specjalny dzwonek dla Lidy, więc już wiedział kto dzwoni i podniósł się z łóżka, ja na niego popatrzyłam i odebrałam telefon, (może jestem chamska ale musiałam to zrobić). Wyszedł z pokoju i zobaczyłam przez okno że wychodzi na drogę. Zaczęłam rozmawiać i opowiadać wszystko Miszy(Lida). Ona powiedziała że on jest jej zdaniem, może ona jest głupia ale dla niej on jest naprawdę nieźle kopnięty!!!Ja zaczęłam że nie zrezygnuję z przyjaźni z nią dla człowieka którego może kocham ale nie jest aż taka osobą jak ona. Ona na to, że jeśli już nie chcę być jej przyjaciółką to ona się nie narzuca, zrozumie kiedy przestanę się z nią kontaktować i zacznę „zajmować” się Kamilem. Ja powiedziałam że niech sobie pomaży że przestanę. Ona zamilkła. Ja powiedziałam że za chwilę zadzwonię. Ona rozłączyła się. Może było to chamskie ale ja w jej sytuacji nic innego bym nie zrobiła. Chyba już na początku odłożyłabym słuchawkę. A więc zadzwoniłam do Kamila i zaczęłam: Czyli to koniec? On na to: Chyba tak ale jeszcze w ostatnim wypadku może zmienic zdanie jeśli skończę z rozmawiać ze swoją nową przyjaciółką. Ja powiedziałam że niech sobie pomaży. A on na to: Dlaczego ja straciłem pół roku na głupi związek z dziwką. A ja na to: Za dużo sobie nie pozwalaj i zaczęłam sklinać że jego zatkało. Zaczęłam wypominać mu byle jakie rzeczy bo już nie miałam czego wymyślić. On powiedział po 2 minutach: Przepraszam. A ja: Za co? Za wszytsko co przez te pół roku zrobiłeś czy za tą dzwikę? A on…za jedno i drugie. A ja: A ja cię nie przeproszę bo nie mam za co, powinnam powiedzieć ci to już dawno temu, a on: Czyli ostateczny koniec. Ja na to; Od ciebie zależy. On:Koniec. Ja;To koniec, łaski mi nie roisz, płakać za tobą nie będę,(jestem naprawdę chamska:)) a on odłożył słuchawkę. Zadzwoniłam do Lidy. Powiedziałam jej co teraz napisałam wam tylko bardziej szczegółowo a ona była cicho i powiedziala: Trudno mi teraz z Tobą gadać, nie wiem co mam mówić. Czyli to ostateczny koniec a ja:TAK!!!! A ona:Przykro mi…że przez mnie straciłam miłość która jeszcze miesiąc temu była dla mnie najważniejsza. A ja: To nie przez ciebie. Ona zamilkła i powidziała przepraszm i rozłączyła się. Ja pomyślałam:w jednym dniu stracłam najważniejsze dwie osoby w moim życiu. Buchnęłam w poduszkę i zaspałam. To było koło 15:00 Obudziłam się o 18:00 i zobaczyłam że Lida dzwoniła 12 razy. Kamil 3. Zadzwoniłam  do Lidy, nie odbierała. Wkurzyłam się! Ale pomyślałam: ja bym też nie odbierała!!!                                                                    Sory że tak przynudzam….skończę opis tego”dnia” o ile można to nazwać dniem przy następnej notce. Tylko podpowiem: Z miłością koniec a z przyjaźnią:Lepsza niż była do tej poryJ Papa i pozdrawiam Lidę na która kiedyś zbankrutuję ponieważ cały czas gadamy:p;p;p. No niestety…nasza przyjaźn zrodziła się z moej pomyłki…o tym też napiszę w najbliższej notce:p Mieszka kawał drogi od mojego miasta a więc jeśli nasza przyjaźń przetrzyma do naszej pełnoletniości to wtedy się spotkamy…no przynajmniej żebym miała te 17 lat:p bo na pewno teraz by rodzicie nie pozwoliliby mi na samotną podróż przez pół Polski :P Ale gadamy przez tel, gg, piszmy e-maile i wiemy jak wyglądamy bo przesłałyśmy sobie swoje zdjęcia:P Mam je w ramce bo sobie wydrukowalam:P Jest na miejscu zdjęcia Kamila….Może to głupie i nierealne, dziecinne ale wy uwarzajcie jak chcecie. Ja mam sój charakter i swoją osobowość. Miszy to pasuje…przynajmniej mam taką nadzieję…wkońcu jesteśmy wariatkami bardzo podobnymi do siebie charakterami i nie tylkoi wytrzymała przez załego miecha:PWięc:Paaaaaa. Teraz idę zadzwonic:P Oczywiście do Lidy:D Żegnam, chyba do jutra:)

 

No responses yet